Dostosuj preferencje dotyczące zgód

Używamy plików cookie, aby pomóc Ci w sprawnej nawigacji i wykonywaniu niektórych funkcji. Poniżej znajdziesz szczegółowe informacje na temat wszystkich plików cookie w ramach każdej kategorii zgody.

Pliki cookie sklasyfikowane jako „Niezbędne” są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są niezbędne do umożliwienia korzystania z podstawowych funkcji witryny.... 

Always Active

Necessary cookies are required to enable the basic features of this site, such as providing secure log-in or adjusting your consent preferences. These cookies do not store any personally identifiable data.

No cookies to display.

Functional cookies help perform certain functionalities like sharing the content of the website on social media platforms, collecting feedback, and other third-party features.

No cookies to display.

Analytical cookies are used to understand how visitors interact with the website. These cookies help provide information on metrics such as the number of visitors, bounce rate, traffic source, etc.

No cookies to display.

Performance cookies are used to understand and analyze the key performance indexes of the website which helps in delivering a better user experience for the visitors.

No cookies to display.

Advertisement cookies are used to provide visitors with customized advertisements based on the pages you visited previously and to analyze the effectiveness of the ad campaigns.

No cookies to display.

Wojna Lidla z Biedronką – realna walka czy teatr?

Data:

|

odsłon

Od wielu miesięcy na polskim rynku obserwujemy nietypowe zjawisko w branży handlowej – dwie największe sieci dyskontów, Biedronka i Lidl, prowadzą intensywne kampanie reklamowe, w których otwarcie wymieniają siebie nawzajem z nazwy. Tego rodzaju bezpośrednie porównania były dotychczas rzadkością na polskim rynku. Obie sieci od lat konkurują o portfele polskich konsumentów, jednak teraz ich „wojna” weszła na nowy poziom – bezpośrednich porównań ofert, produktów i cen.

Ale czy rzeczywiście mamy do czynienia z zażartą rywalizacją, czy może starannie zaplanowaną strategią marketingową, z której korzystają obie strony? Niektórzy eksperci zaczynają wysnuwać teorie, że „wojna” między Biedronką a Lidlem, choć na pozór dzieli konsumentów, w rzeczywistości służy obu firmom, które wspólnie czerpią korzyści z kampanii reklamowych.

- REKLAMA -

Nowe podejście do reklamy w Polsce

Reklamy Biedronki i Lidla stały się wyjątkowe pod wieloma względami. Zamiast subtelnych aluzji, obie sieci otwarcie wymieniają siebie z nazwy, porównując konkretne produkty oraz ich ceny. Schemat jest prosty. Najpierw kampania Lidla, w której promowana jest seria produktów z porównaniem do „oferty rywala”. Z kolei Biedronka w swoich reklamach podkreśla wyższość niektórych cenowych propozycji w stosunku do Lidla.

Zjawisko to zyskało ogromne zainteresowanie, zarówno w mediach tradycyjnych, jak i społecznościowych. Konsumenci zauważyli, że tego rodzaju bezpośrednia komunikacja, mimo że jest ostrzejsza i bardziej konfrontacyjna, wcale nie odrzuca, a wręcz przeciwnie – budzi ciekawość i skłania do wyboru jednej z sieci. Z perspektywy odbiorców wygląda to jak klasyczna rywalizacja, w której wygrywa ten, kto zaoferuje lepsze warunki.

Teorie spiskowe: planowana „wojna” reklamowa?

W obliczu tak intensywnej wymiany ciosów reklamowych zaczęły pojawiać się teorie, że cały ten konflikt może być sztucznie wykreowany. Eksperci z zakresu marketingu sugerują, że Biedronka i Lidl mogą być świadomymi współtwórcami tej rywalizacji, która jedynie pozornie dzieli rynek. W rzeczywistości, w myśl tej teorii, obie sieci czerpią korzyści zarówno ze swoich kampanii, jak i reklam „rywala”.

Jak to możliwe? Obie sieci angażują konsumentów, budując wokół swoich marek narrację „rywalizacji”. Podział na obozy fanów Biedronki i Lidla sprawia, że konsumenci czują przynależność do jednej ze stron, a ich decyzje zakupowe stają się bardziej emocjonalne niż racjonalne. W praktyce, kampanie te generują ogromny szum medialny, a każda nowa reklama, zamiast zaszkodzić rywalowi, podsyca zainteresowanie obiema sieciami.

Korzyści dla obu stron

Wbrew pozorom, kampania nie osłabia pozycji żadnej z sieci – wręcz przeciwnie, Biedronka i Lidl odnotowują znaczne wzrosty przychodów. Efekt „wojny” przyciąga uwagę konsumentów, którzy na bieżąco śledzą ofertę obu dyskontów, aby „wyłapać” najlepsze promocje.

Korzyści, które czerpią obie sieci, są wielorakie:

  1. Zwiększona widoczność: Dzięki ciągłym porównaniom, każda z sieci staje się częścią dialogu reklamowego drugiej firmy. Konsument, który widzi reklamę Lidla, automatycznie myśli o Biedronce – i odwrotnie. Zwiększa to rozpoznawalność obu marek.
  2. Utrzymanie lojalności konsumentów: Poprzez narrację „wojny”, konsumenci czują się bardziej związani z wybraną siecią. Poczucie przynależności do „klubu” fanów Biedronki lub Lidla sprawia, że kupujący są bardziej lojalni wobec swojego „wyboru”.
  3. Stały szum medialny: Każda nowa reklama jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych, co prowadzi do darmowej promocji w internecie. W rezultacie, firmy nie muszą wydawać dodatkowych środków na promocję, ponieważ ich kampanie stają się „viralowe”.
  4. Zwiększona częstotliwość zakupów: Konsumenci, obserwując zmieniające się oferty i porównania, są bardziej skłonni odwiedzać obie sieci częściej, sprawdzając, która z nich faktycznie ma lepsze ceny i promocje.

Psychologia marketingu – jak działa „wojna” Biedronki i Lidla?

Z perspektywy psychologii marketingu, tego typu kampanie wywołują efekt konkurencyjnej gry, w której konsumenci biorą udział. Oprócz wzmożonej lojalności wobec jednej ze stron, reklamy te działają na zasadzie „stratyfikacji rynku”, dzieląc go na dwa duże obozy. Każda sieć zyskuje tym samym stabilną bazę klientów, którzy czują się zobowiązani do „bronienia” swojego wyboru.

Psychologiczne mechanizmy związane z porównaniami wywołują także efekt wyścigu – konsumenci chcą wybierać „lepszą” opcję i sprawdzać, czy ich wybór faktycznie się opłaca. Dzięki temu zwiększa się rotacja produktów i liczba wizyt w sklepach obu sieci.

Przyszłość „wojny” Biedronki i Lidla

Chociaż reklamy, w których Biedronka i Lidl wymieniają się z nazwy, mogą wyglądać na agresywną rywalizację, warto zastanowić się, czy rzeczywiście jesteśmy świadkami realnego konfliktu. Niektóre teorie sugerują, że tego rodzaju działania mogą być elementem większej strategii, w której obie sieci wygrywają – niezależnie od tego, kto formalnie zwycięża w reklamowym pojedynku.

W rzeczywistości, niezależnie od tego, czy kampanie te były planowane wspólnie, czy wynikają z ostrej konkurencji, zarówno Biedronka, jak i Lidl odnosiły i nadal odnoszą ogromne korzyści. Ostatecznie, to konsumenci będą decydować o tym, która sieć jest dla nich lepsza, a obie firmy mogą nadal rozwijać swoje marki, korzystając z przyciągającego uwagę spektaklu reklamowego.

Aleksandra Niziołek
Aleksandra Niziołekhttps://gazetakobieta.pl
Dziennikarka portalu GazetaKobieta.pl
Udostępnij
Tematy

Najnowsze

Dlaczego niektórzy ludzie tak nie lubią feministek? Przybliżamy społeczny problem „wojny płci”

Wielu ludzi nie przepada za feministkami z różnych powodów, często wynikających z nieporozumień, stereotypów oraz osobistych przekonań. Choć feminizm dąży do równości płci i...

Lubicie arbuza? Ten prosty i tani przepis to zbawienie na upalne dni!

To orzeźwiające smoothie z arbuza to idealny napój na tropikalne upały! Jest lekkie, naturalnie słodkie i błyskawicznie gaszące pragnienie. Przepis, który za moment przeczytacie...

5 alarmujących sygnałów, że twój mąż lub partner może zdradzać. Nr 2 to już klasyk

Zdrada w związku jest jednym z najtrudniejszych wyzwań, z jakimi można się zmierzyć. Czasami nie jest łatwo rozpoznać, czy partner faktycznie zdradza, czy może...